Rodzina GutowskichRodzina Gutowskich

Odpowiedź na te pytania uzyskacie zapoznając się z poniższą rozmową, którą udało mi się przeprowadzić podczas śniadania, drugiego dnia konferencji polskiej firmy MLM o nazwie Souvre Internationale. Arkadiusz Gutowski jest ojcem Olgi i Michała. To rodzeństwo, które obecnie robi świetną karierę biznesową w tym network marketingu, ale przecież nie było tak od samego początku. Wcześniej w życiu tej rodziny musiał być taki dzień, kiedy przyszli do domu i powiedzieli rodzicom o swojej decyzji. Jak oni na to zareagowali? Sprawdźcie. Jest to tym bardziej interesujący case, gdyż Gutowscy seniorzy nigdy w marketingu sieciowym nie działali. Tak naprawdę nawet nie wiedzieli z czym to się je. Mój rozmówca to osoba totalnie postronna, która była na Waszym miejscu całkiem niedawno, a z publikacji tego tekstu nie zarobi ani złotówki. Dlaczego zatem powstał ten tekst? Po prostu, aby zbudować w Was świadomość. Bo liczą się wyłącznie fakty. Zbudować prawdziwą świadomość w rodzicach, którzy przecież zawsze mają obawy, troski, zmartwienia…  

Maciej Maciejewski: Panie Arkadiuszu w jakim celu pan tu dzisiaj przyjechał? Co pana sprowadza na tę konferencję? Przecież nie jest pan związany z naszą branżą?

Arkadiusz Gutowski: Faktycznie. Moja obecność tutaj może wydawać się dla wielu osób przypadkowa, ale uważam, że w życiu wszystkim przypadkom trzeba pomóc. Na co dzień pracuję w branży usługowej, totalnie niezwiązanej z tematyką dzisiejszej konferencji, ale obserwuję, wspieram i podziwiam to co się tutaj dzieje. Tak się składa, że dziś jestem zagorzałym kibicem organizatorów tego wydarzenia, a dokładnie nawet ojcem dwójki spośród nich. Olga i Michał Gutowscy są dyrektorami w Souvre i razem ze swoimi partnerami biznesowymi – Łukaszem Smolińskim, Patrykiem Goczkowskim, Patrykiem Szczepańskim, Piotrem Janiszewskim i Tomkiem Łaszczakiem zorganizowali ten event. Po prostu nie mogłem przejść obojętnie obok tego wydarzenia.

Gutowscy z prezesem Waldemarem Smolińskim i red. MaciejewskimGutowscy z prezesem Waldemarem Smolińskim i red. Maciejewskim

Maciej Maciejewski: Gratuluję podejścia do tematu, nie wszyscy rodzice tak reagują. Domyślam się, że pana opinia na temat tej dość jeszcze niszowej w Polsce branży nie od samego początku była taka, jak dzisiaj...

Arkadiusz Gutowski: Dokładnie (śmiech). W tym temacie nie należałem do „łatwych przypadków”. Na początku byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tej formy pracy. Nie rozumiałem zadań związanych z tym zajęciem, nie wiedziałem skąd biorą się pieniądze, wszystko to było dla mnie nowe. Ponieważ moje pokolenie było wychowane w skrajnie innych czasach i nigdy wcześniej nie spotkałem się z tego typu metodą zarabiania pieniędzy. Tym bardziej byłem zaskoczony, gdyż pierwsze co usłyszałem, że w tej pracy nie ma wyznaczonych godzin, minimalnej stawki godzinowej czy nawet biura, gdzie się idzie, żeby pracować. Moje skojarzenia szły bardziej w kierunku sprzedaży bezpośredniej czy akwizycji, wciskania na siłę drogich produktów ludziom, którzy ich nie potrzebują. A oliwy do ognia dolał tekst mojego syna, że on będzie dzięki tej pracy jeździł nowym Mercedesem. Wtedy pomyślałem, że czas go sprowadzić na ziemię, bo ktoś mu w głowie ostro namieszał (śmiech).

Maciej Maciejewski: Co się stało później? Czy po tym co pan zobaczył, dzisiaj zachowałby się pan tak samo?

Arkadiusz Gutowski: Jak to „co się stało?” Ja się z niego śmiałem, a on się obraził i zaczął po cichu robić swoje. Nic nie powiedział już mi i mojej żonie, żeby nie narażać się na dalszą krytykę. Dzisiaj oczywiście zrobiłbym inaczej, ale skąd człowiek mógł wiedzieć, że tak to się wszystko potoczy? Łatwo jest pochwalić kogoś kto jest na szczycie, ale trudniej to zrobić w momencie, kiedy ta sama osoba robi coś dla ciebie totalnie niezrozumiałego. Po pierwszych sukcesach syna w tym całym przedsięwzięciu pojawiła się również jego siostra, która studiowała swoje wymarzone prawo. Wtedy nauczony już przypadkiem Michała stwierdziłem spokojnie, że będę się przyglądał rozwojowi sytuacji. Stwierdziłem, że zobaczymy co z tego wyjdzie – przecież koniec końców nikt z nas na tym do tej pory nie stracił (śmiech).

Maciej Maciejewski: A jak to wygląda dzisiaj?

Arkadiusz Gutowski: Dzieci mają fantastyczne wyniki. Dwa lata temu syn kupił sobie tego Mercedesa, córka miesiąc temu BMW. Osiągane wyniki spowodowały, że firma dopłaca im za to, iż mają takie auta, więc jest to bardzo ciekawe rozwiązane. Kiedyś myślałem, że to samochody służbowe, ale tak nie jest (śmiech). Obecne zarobki każdego z nich to już kilka dobrych średnich krajowych. Wiadomo, że w międzyczasie pojawiały się wzloty i upadki, małe sukcesy i porażki, ale wynik końcowy jest bardzo, bardzo na plus.

Maciej Maciejewski: A wracając do początków tej historii co chciałby pan dziś powiedzieć samemu sobie?

Arkadiusz Gutowski: Człowieku (śmiech). Jeśli patrzysz na możliwości to przedstaw mi drugi legalny sposób zarabiania pieniędzy, gdzie angażujesz maksymalnie kilkaset złotych na początek, dajesz sobie 2-3 miesiące na naukę, a później bez kosztów miesięcznych, związanych z zatrudnieniem pracowników, opłaceniem magazynu czy zakupu specjalistycznych maszyn, jesteś w stanie dojść do zarobków powyżej 20 000 zł miesięcznie. Teraz wiem, że w systemie MLM plan jest prosty. Człowiek startuje bez doświadczenia, na start angażuje maksymalnie 200 zł, żeby kupić sobie materiały marketingowe, uczy się od osób doświadczonych w branży, ewentualne błędy nie kosztują nic… Po prostu tylko trochę wolniej rosną zarobki.

Maciej Maciejewski: To w jaki sposób dzisiaj mówi pan znajomym o pracy swoich dzieci?

Arkadiusz Gutowski: Mówię, że współpracują z Polską firmą oferującą między innymi luksusowe kosmetyki i suplementy diety. Zarabiać można na dwa sposoby. Pierwszy łatwy, polega na sprzedaży bezpośredniej oferowanych produktów, a drugi na budowaniu sieci dystrybucji, czyli szukaniu osób zajmujących się sprzedażą tych produktów. Naturalnie im większe obroty generuje moje dziecko i jego zespół sprzedawców, tym więcej zarabiasz on i sprzedawcy. To naturalne, tylko my tworzymy sobie w głowie niepotrzebne obiekcje (śmiech).

Maciej Maciejewski: Skoro jest pan tutaj na konferencji to czy rozważa pan rozpoczęcie pracy w tym biznesie?

Arkadiusz Gutowski: Nigdy nie mów nigdy (śmiech). Ale na tę chwilę pozostanę bacznym obserwatorem tego przedsięwzięcia. Po prostu podoba mi się przebieg konferencji organizowanych przez znaną mi grupę młodych ludzi. Zawsze mogę się czegoś ciekawego nauczyć, posłuchać wykładów na ciekawe tematy z rozwoju osobistego. Konferencja często łączy się z uroczystą kolacją i bankietem z imprezą, a chyba każdy z nas lubi takie klimaty. Warto przyjechać, ocenić i na przyszłość mieć wyrobione, własne zdanie na ten temat.

Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.

Ekipa Gutowskich z SouvreEkipa Gutowskich z Souvre