Iwona Naborczyk-IgnaczakIwona Naborczyk-Ignaczak

Iwona Naborczyk-Ignaczak to żona znanego siatkarza, zdobywcy złotego medalu Mistrzostw Świata 2014 roku, Krzysztofa Ignaczaka. Z wykształcenia jest tłumaczem języka angielskiego, hobbystycznie interesuje się zdrowym trybem życia, dietetyką, suplementacją. Uwielbia podróżować, a przy tym smakować świat.

„Ze względu na fakt, że mój mąż był zawodowym sportowcem na poziomie reprezentacyjnym, wiązało się to z częstymi przeprowadzkami i jego nieustanną nieobecnością w domu. Także wychowywanie dwójki dzieci sprawiło, że moja kariera zawodowa przybierała różne formy i różne tempo” – wspomina obecna liderka w network marketingowej firmie LR Health & Beauty Systems.  

Maciej Maciejewski: Często musiała się pani aklimatyzować do warunków życiowych, ustępując zawodowym ambicjom męża, ale wiem, że przecież zawsze pozostawiała pani sobie jakiś mały margines na pracę zawodową. Jak to wyglądało?

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Jeszcze na studiach prowadziłam kursy B2B, robiłam tłumaczenia biznesowe i zaraz po ukończeniu nauki otworzyłam biuro tłumaczeń, które niestety musiałam zawiesić wraz ze zmianą miejsca zamieszkania. Kolejna przeprowadzka to praca na etacie jako menadżer w szkole językowej B2B przy międzynarodowym biurze tłumaczeń. Wtedy zrozumiałam, że to jednak biznes sprawia mi większą frajdę niż same tłumaczenia, ale niestety nie sprostałam wymogom czasowym w tak dużej firmie. Kolejne 8 lat to praca biurowa na 1/2 etatu. Oczywiście cały czas szukałam tak naprawdę biznesu, w którym mogłabym pogodzić życie rodzinne, hobby, podróże, a przy okazji zarobić konkretne pieniądze.

Maciej Maciejewski: Czy można powiedzieć, że na system network marketingu trafiła pani właśnie z powodu osobistych ambicji i nieustannego poszukiwania, dążenia do czegoś lepszego?

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Na etacie nie było w ogóle mowy o tym, żeby rozwijać się finansowo i zawodowo w takim stopniu, o jakim ja myślałam. Takie uwarunkowania jak świadomość rynku, coraz większa globalizacja biznesów, coraz mniejsze możliwości rozwoju firmy bez angażowania dużych nakładów finansowych sprawiły, że gdzieś z tyłu głowy cały czas szukałam czegoś stabilnego, jakiegoś zajęcia, które w swoim zamyśle będzie w perspektywie czasu przynosiło dochód pasywny.

Wiele osób przedstawiało nam MLM bazując na różnych firmach, głównie pokazywano marketing sieciowy jako sprzedaż bezpośrednią. Jak większość ludzi po spotkaniach miałam raczej niechęć niż ciekawość do tego biznesu. W 2016 roku mojemu mężowi firma LR zaproponowała, aby został ambasadorem marki. Dzięki użyczeniu wizerunku nie tylko sprawdziliśmy asortyment firmy, ale także jej całe biznesowe know-how. Niemiecka jakość – jak to się mawia – przemówiła na korzyść spółki. Ale wówczas nie myślałam, że kiedykolwiek zacznę działać w tym sektorze biznesu. Pojawianie się na eventach firmy pozwoliło mi przyjrzeć się z bliska jej menadżerom i poznać ich poszczególne ścieżki karier. A tak naprawdę to zobaczyłam spektakularny sukces Mariusza Wolnego i Kasi Szymańskiej co sprawiło, że poprosiłam o spotkanie. Wtedy jeszcze tak bardziej z ciekawości niż z chęci rozwijania się w tym sektorze.

Maciej Maciejewski: Co więc sprawiło, że postanowiła pani działać? Co było tym ostatecznym impulsem do rozpoczęcia budowania tego biznesu?

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Przede wszystkim Kasia i Mariusz. To po prostu liderzy, którzy mają wizję, konkretny system szkoleń umożliwiający szybką duplikację niezbędną do budowania struktury, a przede wszystkim rozumieją MLM i w bardzo prosty sposób przedstawili mi potencjał tego biznesu oraz potencjał tych produktów na naszym rodzimym rynku, a później bardzo transparentny plan marketingowy firmy LR, autokoncept, historię spółki na rynku… To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że wpisuję się w firmę, która jest profesjonalna i stabilna.

Maciej Maciejewski: Jak było na starcie?

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Jak wyglądały moje początki? Tak naprawdę to przecież cały czas jestem na początku. Dwa lata to krótki okres. Cały czas się uczę poprawnego marketingu sieciowego, cały czas uczestniczę w szkoleniach i spotkaniach struktury, której jestem częścią. Duplikuję moich aplinerów. Jest mi łatwiej ponieważ idę już wydeptaną drogą, chociaż nie uchroniło mnie to przed błędami. Cały czas pracuję nad samorozwojem i własnym ego. Od samego początku bardzo poważnie podeszłam do biznesu i od samego początku powielając myśl moich sponsorów chciałam pokazać innym, że MLM to poważny biznes, który poprawnie duplikowany niesie za sobą poważne pieniądze. Swoim przykładem chciałam i nadal chcę pokazywać potencjał tego biznesu i budować dobry, pozytywny wizerunek całego sektora.

Maciej Maciejewski: Czy mąż w jakiś sposób panią wspomaga?

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Obecnie mam 40 lat i większość swojego dotychczasowego życia zawodowego odpuściłam bez żalu, z pełną świadomością na korzyść kariery męża. Teraz czas na mnie! Ja bardzo mocno wierzę w kobiety, ponieważ są multitaskowe i tutaj jeszcze raz wychodzi powód, dla którego zaczęłam działać w MLM – sprawiedliwość w wynagrodzeniu bez względu na płeć, wiek, wykształcenie itd. Wracając do pytania… Tak, mąż mnie wspiera tak samo, jak ja teraz wspieram męża w jego projekcie, włączając w to podział obowiązków domowych. LR to mój biznes, to projekt, który bardzo mi się podoba i po dwóch latach wychodzenia z cienia męża, w końcu czuję się doceniona. Widzę, jak nabieram rozpędu!

Maciej Maciejewski: Które z atrybutów samej firmy LR ceni pani najbardziej? Jakie asy najbardziej pomagają budować ten biznes?

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Myślę, że produkty, gdyż są najwyższej jakości. Ale muszę zaznaczyć, że wiele produktów najwyższej jakości znajdujących się w ofercie systemu MLM znam, więc to nie było kluczowe podczas samego podjęcia decyzji o starcie. Przede wszystkim najbardziej cenię sobie transparentny plan marketingowy, autokoncept i styl duplikacji oraz system szkoleń struktury Mariusza i Kasi czyli moich sponsorów. To jest kwintesencja biznesu MLM.

Maciej Maciejewski: Co jest łatwiej robić – pracować u kogoś na etacie, prowadzić firmę tradycyjną czy działać w marketingu sieciowym?

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Biznes tradycyjny z pozoru wydaje się łatwiejszy, ponieważ jest nam znany i jesteśmy od dziecka kształceni w kierunku pod pracę na etacie lub tworzenie etatów i zarządzanie ludźmi. A przecież w czasach globalizacji biznes tradycyjny to przede wszystkim nie tylko duże nakłady finansowe i czasowe, ale także czujna obserwacja branży, rynku, a ostatnio nawet polityki. Małym firmom ciężko konkurować z globalnymi potentatami nie tylko ze względu na ceny, ale także z powodu skomplikowanej sieci dystrybucji. Świat zmierza w kierunku rozbudowy sieci. MLM nie jest idealny, tutaj też trzeba się napracować, czasami nawet bardziej niż w tradycyjnym biznesie ponieważ system wymaga wyjścia ze strefy komfortu, cierpliwości i ciągłej pracy nad sobą, a to najcięższa praca. Jednak w dzisiejszych czasach to najbardziej stabilny biznes. Bez ryzyka finansowego i z największym potencjałem.

Maciej Maciejewski: Sztampowe pytanie – jak przekonuje pani nowe osoby?

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Jak pozyskuję ludzi? Przede wszystkim nie ganiam za nimi. Tak naprawdę to przecież ja mam dużo do zaoferowania (śmiech). Współpraca z najlepszą strukturą na świecie w firmie LR, transparenty plan marketingowy, autokoncept na bardzo niskim poziomie i dochód pasywny. Więc przede wszystkim skupiam się na pokazywaniu ludziom konkretnego przykładu na to, że MLM to poważny biznes, który daje wolność czasową i finansową. To się sprawdza.

Maciej Maciejewski: Proszę wymienić dwie najważniejsze cechy, które człowiek musi mieć, aby odnieść w tym systemie sukces.

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Motywacja i determinacja.

Maciej Maciejewski: Jakie ma pani plany na przyszłość?

Iwona Naborczyk-Ignaczak: Plan mam jeden – rozwijać się, rozwijać strukturę, pomagać w rozwoju moim partnerom, pomagać w kreowaniu kolejnych liderów i menadżerów, budować pozytywny wizerunek marki LR wśród społeczeństwa, ale także promować cały biznes MLM i jego atrybuty. Swoim przykładem idę za moimi sponsorami, więc cały czas pnę się po szczeblach kariery. Moim celem jest, aby za pięć lat zdobyć pozycję prezydenta, przejść cały autokoncept LR i wierzę, że w moje ślady pójdą moi partnerzy.

Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.